Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 161 )

Trudo tu było wynaleść jakieś zgrabne zaczęcie, spoglądali oba po sobie, nareście doktór temi słowy zaczął rozmowę.
— Wiedząc, iż pan niedomagasz na ciele, i że systemat fizyczny jego ukryty jakiś gnieździ w sobie defekt, przyszliśmy tu na chwilę go ze smutnych myśli rozerwać i razem — zaradzić o ile można jego słabości.
Rumieniec wystąpił mi na twarz, gdym usłyszał wzmiankę o słabości umysłowej, to jest: miłości. Prosiłem jednakże siadać, i w te się słowa odezwałem:
— Miło mi bardzo przekonywać się, żem u nich na jakążkolwiek zasłużył pamięć i nieskończenie je-