Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 160 )

Usta się spotykają, oko ginie w oku,
Łza ze złą i z westchnieniem miesza się westchnienie!!

Spadła wprawdzie wówczas i z moich oczu łza gorąca — ale, westchnąłem na to — nie zmieszała się z żadną inną łzą. Jeszczem tak siedział podobny posągowi, gdy się drzwi otwarły, a za niemi słyszeć się dało:
— Niech pan dobrodziej wchodzi — Proszę iść — Ale bez ceremonii. I w tej chwili, gdy to mówili, oba chcieli wejść bez ceremonii piérwsi i uwięźli w drzwiczkach; cienka jednak figurka Mięty, łatwiej się wewnątrz wsunęła, a Bomba wszedł powoli, po kilka razy uparte drzwi za sobą zamykając.