Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 113 )

żadnych niemam zamiarów względem córki pańskiej.
— Co? a żartujesz bracie! mnież przecię żona wyraźnie mówiła.
— Żałuję mocno, ale to być musiała omyłka.
— A poznaję, poznaję co się to święci! ja też wcale jegomości się z moją córką nie napieram! nie wymawiaj się! Mało ja o to chodzę, a nawet rozmiarkowawszy się, tobym jej jegomości nie dał. Tak! odtąd bardzo proszę zaprzestać o tém myśleć. Tak! moja Klimusia nie dla waszeci! nie dla waszeci!
— To też ja się o nię nie napieram.
— Tak! boby to było próżno, nigdybyś jej ręki nie dostąpił. Pa-