Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 112 )

szczonego dziecka, rzekł do tatula. — Ej nic! ja się chciałem zapytać tylko czy państwo są w domu, bo miałem być teraz u nich. — To co innego, rzekł Pukszta odstępując od okna. A teraz, dodał, pomówmy o naszych interessach. — Zbladłem jak autor zobaczywszy recenziję na swoje pisma, na takie wezwanie, i postanowiłam cierpliwie czekać rozwinięcia rzeczy. Burmistrz nowej nabrał powagi i głosem trochę do wymówkowego podobnym
— Czemuż, odezwał się, dotąd oświadczyć się formalnie pan niechcesz.
— Bo, przyznam się panu, że ja