Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 100 )

— Ależ mów, cóż tam takiego u licha?
— To bo ja, widzi pan, słyszałem od służącej aptekarza, która to mojej żonie mówiła, a sama słyszała od służącej Pretficów, że dziś...
— To i cóż tam dziś?
— I, kiedy to, rzekł znowu wyszczérzając zęby i śmiejąc się dziwacznie, to dalipan bagatel — niewarto i gadać.
— Kończże Janie! czy cię licho opętało.
— Bo to dziś mają być zaręczyny panny Emilii.
Twarz moja trzy razy zmieniła kolor, byłem zmięszany i razem wstydziłem się mojego pomięszania, które napróżno ukryć usiłowałem.