Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 83 )

ozy niewidoma ręka, w boku twoim sztyletu nie utkwi. Nie uwielbiaj, choćby tylko dla żartu, Wielanda i Klopstocka, ciemnego Kanta i życiem tchnącego Szyllera — a niemiec butelką lub kieliszkiem dosięgnąć cię potrafi. Oddzielni ludzie i całe narody, mają swoją słabą stronę, a hiszpan nie ścierpi nawet, gdy mu ujmiesz choć jedno, z długiej litanii jego nazwisk. Znałem pewnego, który bić się był gotów, za rozmiar puhara, którym pił Alexander wielki, i który baśnie kronikarzy za świętą prawdę uważał; drugi silnie obstawał, iż niéma na świecie bardziej rozczulającego i piękniejszego instrumentu, nad zele — Inny