Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 68 )

do głowy grafa: — Stój! zawołał na sługę jadącego przodem, stój furmanie! sprobujem mościa dobrodziejko, rzekł potém do żony, czy oboje razem wysiąść nie potrafim. — Wybornie mój mężu! rzekła dumna pani, śliczna myśl! sprobujem. Zaledwie to wyrzekła, odbyło natychmiast próbę, a chociaż w niej graf dla niemałej objętości swej małżonki miał nieco ściśnięte boki, utrzymywał jednak zgodnie z żoną, iż tak było najlepiej. W tymto zamiarze wjeżdżano już na dziedziniec, imość poprawiała chustkę, graf zdmuchiwał pył z sukni, gdy wtém, dziwném losu zrządzeniem, oś ugięta ciężarem księstwa i grafostwa,