Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 67 )

myślając nad zgrabnym komplementem u powitania; gdy niespodziana okoliczność odmieniła wczesne układy etykiety.
Przez całą drogę graf spierał się z żoną, kto z nich miał wprzódy wysiąść z pojazdu; jejmość jako z familii książęcej wzywała mitry na swoją pomoc, graf jako małżonek i pan orderowy nie chciał jej także przodku ustąpić. Pomimo żwawej kłótni jegomość chociaż zawsze bardzo dla żony uległy, nie mógł przenieść na sobie, aby tak jawny dać dowód słabości swego umysłu. Oboje swoich pretensij ustąpić nic chcieli, i już miano się wracać żeby kłótni uniknąć; gdy myśl wyborna przyszła