Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 69 )

przez naturalną dążność do środka ziemi, ugięła się z ostatniém wysileniem i — pękła; a pojazd runął razem z drogim swym ciężarem. Siedzący w środku nie wiele ucierpieli, ale trzej lokaje, których wywrót ten porozrzucał o kilka sążni od pojazdu, zapomniawszy nawet o przytomności państwa wołali: Tausend Teufel! Pestilenz! Seperement! z okropnym wrzaskiem. Piérwszém poruszeniem przytomnych, było udanie się do karety, w której nowe klątwy graf sam rzucał: nie uważał on iż krew płynęła mu z twarzy, ale widział że postradał gwiazdę w tym nieładzie. Nalegają ażeby wysiadł. — Bez butówbym wyskoczył ztąd da-