Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 43 )

nek wzywa w oddaleniu mnichów do choru, wiatr szumi między gałęźmi drzew wyniosłych i turkot kilku wozów wracających z miasta daje się słyszeć zdaleka. Czytelniku! wszak lubisz dumać? — podumajmy więc trochę.
Dla czegoż tak mocno działa na nas piękność przyrodzenia? dla czego człowiek w przybytkach zabaw, nie znajduje tej słodkiej przyjemności, tego pokoju duszy, jakie mu się czuć dają w pustém i głuchém ustroniu, garstką drzew otoczoném. Każdy promyk światła niestale przebijający się przez gałązki, lub migający na gładkiej wód powierzchni, cichy szelest gałązek i to powolne mruczenie leniwego