Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 209 )

jący sławy człowiek. Taki, coto, rozumuje bez ładu, celuje między ograniczonymi głowami, w strojach całe szczęście pokłada, udaje wszystko, a jest niczém; taki, który leci za fraszką, ubiega się za próżnym blaskiem, i bańką połyskującą honorów, jest to ten imbryczek pękaty i dumny — a wewnątrz fusów pełen. Spójrzałem później na skromną, opasłą i pełną słodyczy cukiernicę — w moich oczach była to sobie bogata staruszka, niepozorna, ale zapaśna — szczypczyki zaś od cukru, zdały mi się jej młodym mężem, umizgającym się do pieniążków jejmości bobrodziejki.
Z kolei wlepiłem téż oczy w ma-