Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 208 )

się chcieć inne towarzyszki zaćmić blaskiem wytartej piękności, nie jestże obrazem kokietki, która nieczuła, zimna, słodkiemi słowy, wdzięcznym układem, wabi ku sobie rój niedoświadczonej młodzieży, i dla sławy, dla upodobania zakrwawia serca wiernych kochanków, rozłącza ich, i porzuca nieszczęśliwymi. To istny obraz zalotnicy z resztą swych wdzięków spłowiałych, któremi do ostatka chce jeszcze celować.
Patrzcie! jak obok niej nadął się ogromny imbryk, połyskujący świeżą poliwą!
To ów dumny, próżen mądrości i z powierzchownych zalet szuka-