Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 179 )

— Zobaczym co ty poczniesz bezemnie.
— Nie wiém zkąd weźmiesz lekarstw dla pacientów — drugi raz nie dam Jegomości darmo trucizny na szczury.
— A ja ci darmo córki nie wykuruję.
— Nie będę nawet prosił, ale zobaczym jak się bezemnie obejdziesz.
— No! no, zobaczym.
— Eh! co wam tam przyjdzie z tych kłótni — przerwał nareście Bomba, prawdziwie, kłócicie się o wór dziurawy.
— Ale ten wór nie pana, to jemu nic do tego.