Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 10 )

— Śledzie hollenderskie! sér szwajcarski.
— Piszę przemowę! rzekłem poważnie, a drzwi się zamknęły. — Umoczyłem pióro, potarłem czoło, piszę znowu.
— Czapków bobrowych! odezwie się nowy natręt.
— Piszę przemowę! rzekłem raz jeszcze, i rozumiejąc, że się już przebrały te nieszczęsne wizyty, zacząłem co prędzéj ciąg dalszy.
Jeżeli się zgodzim na to, iż życie nasze, tém jest dłuższe im więcej w ném znajdziemy wypadków, uczuć, i nareszcie im częściéj w nim się poplotły róże z kolcami; jeśli się na to zgodzim, wyznać będziem musieli, iż ten żył najdłu-