Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 166 )

Na jedném tedy z takichto zgromadzeń, wśród obszernego pokoju oświeconego dwóma oddalonymi od siebie świécami, zebrane było lepsze towarzystwo miasteczka. Przed jednym stołem siedzieli w milczeniu: Mięta z dziełem Hippokrata, Farmacy z Chemiją w ręku, Organista z ogromnym foliantem starożytności Monfaucona, a ja z Kochanowskim.
Bomba zgłoskował jakąś powieść, stary Pretfic cieszył się dziełem Gatterera o Heraldyce, które zgłębić i wyrozumieć usiłował. Kobiéty przy pończoszce połykały żywcem Romanse Walter-Scotta i wszystkich ogarniało uroczyste milczenie, panujące w pokoju; przery-