Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 167 )

wane tylko czasami westchnieniem kobiét nad losem Eufemii, lub Lady Lamermooru, albo chrząkaniem Bomby, który czytał półgłosem, utrzymując, że kiedy cicho czyta, nic rozumieć nie może. Organista czując się cokolwiek niższym od przytomnych, siedział oddalony nieco od stołu, na brzeżku krzesła, pociągając dosyć często tabakę, i nasycając się opisem dawnych strojów i zwyczajów.
Siedzieliśmy już tak z godzinę, gdy Bomba niemogąc dłużej przykrego dlań milczenia wytrzymać, rzucił książkę, wyciągnął się, ziewnął, i zaczął mruczeć chodząc po pokoju. Milczenie i spokojność powszechna, podobać mu się nie