Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 139 )

ka, powtórzyła mimowolnie to pytanie.
— Istotnie, istotnie, to rzecz pewna, i bardzo nas to cieszy, bo mamy tam znajomych — tu spójrzała na zarumienioną córkę.
— Czegoż to panna Gabriela taka czerwona, rzekła Burmistrzowa — oj podobno tam panna masz jakiegoś krewnego w tym pułku.
— Żadnego, przerwała nagle i ozięble Gabrusia z miną dumy i pomięszania, jaką zwykle mówiąc przybierała.
— O! co to, to nie prawda, odparła piérwsza, a tenże porucznik, pan Kuflik?
— Aha, ten, ten! powtórzyli męszczyzni.