Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 138 )

— Ale on się nie starał o pańską córkę, odpowiedział Bomba panu Pukszcie, bo bardzo krótko tu bawił.
— To co że nie bawił? ale się dobrze zwijał koło mojéj córki, chciał wyciągnąć na słówko! był to ptaszek, ale i ona niemalowana.
— Za to nie zaręczam! szepnął traktjernik.
— Ależ dosyć przecie tego, rzekła gospodyni, dajcie państwo temu pokój, jużeście się o tém musieli wygadać, powiem wam nowinę, czwarty pułk ułanów, ma stać u nas tego roku.
— Czy doprawdy? odezwano się zewsząd, i panna Gabriela nawet poważna i milcząca, upiekłszy ra-