Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 134 )

nim szaleć musi, bo uważałem nawet, że, od czasu jak przybył, piękniéj się ubiera, i częściéj się pokazuje.
W wielkiém miéście powiedzianoby może to samo, ale za oczy, a u nas, uszło panu Bombie powiedzieć to w obec rodziców, chociaż jednak oboje się natychmiast ujęli — bez gniéwu wprawdzie, ale, o ile tylko mogli, najsilniéj.
— Ani tego Pan sobie do głowy nie przypuszczaj, rzekła piérwsza — jabym nigdy za niego córki mojéj nie wydała. — Kiedy o mnie mógł się starać ś. p. Pan Hrabia Sasaprasa, to i mojéj córce co lepszego znaleść się może.
Burmistrz, któremu wspomnie-