Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 133 )

to nie dziw, że Jéjmość ma także zdanie, bo on podobno z daleka Jéjmościną córkę obchodzi! i niechcę jéj się zasługiwać.
Moja córka takich konkurentów nie potrzebuje, dumnie odpowiedziała obrażona gospodyni. — Jeszczeby też czego nie stało, żeby jaki włóczęga z końca świata miał wstęp do mego domu!
— Jak sobie chcecie, odpowiedziała Burmistrzowa, ale pewna jestem, że ten Jegomość nie jednemu z naszych figla wypłatać może.
— O nie bójcie się, bo i oni, nie dla formy, noszą głowy na karku! rzekł Bomba. Z tém wszystkiém panna Klementyna, iuż za