Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 132 )

— Oj! dały mi się te oczy we znaki po szlubie! rzekł zbliżając się do Aptekarza, tak żeby żona nie słyszała, a przytomni daléj prowadzili rozmowę.
— No, ależ wróćmy przecie do nowo przybyłego, rzekł pan Bomba, jak panie o nim sądzicie? Bo co do mnie, uważałem że jest dosyć przystojny, i nawet z figury ma nieco podobieństwa do owego kamerdynera Księcia O**.
Ej! cóż tam w nim tak osobliwego, przerwała gospodyni stosując się do zdania swéj córki, która z litośnym i urągającém wyrazem poglądała na panegirystę. — At! sobie chłopiec!
— At sobie chłopiec? no, no!