Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 131 )

dejmujesz, to podobno nikt nie potrafi — szepnął po cichu pan Bomba.
— Co? co? zapytała Burmistrzowa, co Waszmość mówisz.
— Nic — zimno odpowiedział traktjernik, powiada ten, że dawno to już wiémy, iż ś. p. Hrabia był cudnéj urody.
— O co cudnéj, to cudnéj! rzekła uspokojona Burmistrzowa — jakie bo też miał zęby! albo jakie oczy! o nad jego oczy w życiu drugich nie widziałam!
Na taką mowę uważano iż mąż strasznie się zmarszczył, jakby mu się jakaś gorzka życia przygoda przypominała i odszedł ruszając ramionami.