Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 107 )

obfitują w złe dla nich, niż dobre wzory; któż zaprzeczy że wybiegów czytanych w książce, nie użyje płochy czytelnik, na swój pożytek? W tak wielkiej liczbie ksiąg po świecie rozsianych, większa część niebacznością autorów, bardziej zepsuć, niż polepszyć potrafi; a jestże rzeczą przystojną, pisać tak, żeby dążyć do zaszczepienia złych zasad, które często z małego wyrastają ziarnka. Nie mówię ja tu o zepsuciu gustu, ani języka, bo oba te niebezpieczeństwa baczni odwracają recenzenci — ale o zachwianiu prawideł moralności, które w ludziach stałych i ukształconych nadwątlić się nie dadzą, ła-