Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 3 )

dostrzegłem, zaczął żywą rozmowę z kimsiś, w któréj jak się domyślam musiał ważność rad swoich dla mnie wystawiać.
— Prawda! pomyślałem po chwili, więcej nieprzyjemności, jak uciechy! Dla każdego z pisarzy, sam rój nierostropnych krytyków, sprawia tyle zachodu, ile radości zasłużone zjednać mogą pochwały. Niema szczęśliwszego nad tego, który od obojga, to jest krytyk i pochwał, zostaje zabezpieczony. Ani na chwilę przypuszczać nie należy, że próżniak jaki prosi cię, o przeczytanie tego coś napisał, dla ocenienia pisma — nie wcale, każdy słuchający cierpliwie chwil parę, kupuje sobie prawo