Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 93 )

woli, wyprostowałem wszystkie rogi, przysunąłem się bliżej okna i pomaleńku czytałem:
„Gdy wszyscy zostają zajęci przyjęciem niespodziewanego gościa, kuzyna mego Gurtleiba, polecono mi abym pana prosiła na dzisiejszy wieczór, na godzinę ósmą.

Emilija.”

Już tedy, pomyślałem przeczytawszy, sprawdziła się jedna część domysłów moich, bodajby tylko druga nie przyszła do skutku! — Co najprędzej wyjąłem zégarek z kieszeni, żeby zobaczyć która godzina, ale zégarek stanął! Mnie tak pilno, ja tak niecierpliwy, chciałem liczyć minuty i sekundy, a godziny nawet wiedzieć nie mogłem!