Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Rodzeństwo 01.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odwiedzinach stał mocno, szukając tylko, czemby je mógł upozorować. — Wyglądało to na wyścigi..
Dosyć niezręcznie w końcu wymyślił Radca, iż małe wykończenia, których dom wymagał, zmuszały go na czas jakiś mieszkanie opuścić, i napisał do ojca, że lepiej czasu tego użyć nie będzie mógł, jak zjeżdżając do rodziców, jeżeli na to pozwolą?
Zapytywał w liście, czy nie zrobią ambarasu, żartobliwie dodając, że w tym roku Kalikst i Julian tak ich zawstydzili, iż gdyby nawet nic z domu nie wypędzało, musieliby Wólkę odwiedzić, aby sobie opieszałości do wyrzucenia nie mieli i t. p.
Sędzina odpisała natychmiast najczulszem zaproszeniem, a znając Bronisławowej fantazye, oznajmiła nawet, jakie jej mieszkanie przygotowała. Stary Szelawski poruszony był i wielce uradowany.
— Poczciwe to dzieciska, mówił — bądź co bądź, gdy tylko okoliczności dozwalają — pamiętają o nas..
Bronisławowstwo przybywając, mieli to przekonanie, iż ich pobyt w Wólce z dziećmi zrobi lepsze i trwalsze wrażenie, niż odwiedziny, »jak po ogień« Kaliksta i Juliana.
Zabawili tydzień cały, a pieszczona i delikatna Lola, tak się starała być łagodną, ze wszystkiego zadowoloną, tak znajdowała przedziwnem w Wólce wszystko, tak była uprzejmą dla matki, iż ją pokochano więcej, niż kiedykolwiek. Nie mówi się