Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Roboty i prace.djvu/26

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    zbytnich, łatwo w namiętność przechodzących fantazyj, nie zapiéram się jednak, że lubię bardzo poważną pracę, wesołą zabawę...
    — A! ogólnikami mnie zbywasz! — ruszając ramionami odezwała się hrabina.
    — Więc powiem, że lubię..... gospodarstwo i konie.
    — Sportsmanem jesteś, to mnie nie dziwi, — podchwyciła hrabina, — masz to we krwi. C’est trés distingué, choć się ludzie na to rujnują czasami.
    — A interesa cię nudzą? — dodała nieubłagana pani.
    — A! przeciwnie... znajduję, że mogą nawet żywo zajmować... Nie nudzę się nigdy tém, co konieczne, a interesa dziś są koniecznością. Dawniéj zdawaliśmy je na ludzi, wychodziliśmy na tém nie dobrze.... trzeba się z tego poprawić.....
    — Cieszy mnie to, co książę mówisz! widzę, że będziesz ideałem... a dobrze choć pragnąć nim zostać!
    Słysząc tę pochwałę, hrabia Adam podniósł nieco głowę, żółciowa panna zwróciła się w bok, aby jéj półśmiéchu nie dostrzeżono, eksminister głową kiwnął na znak gorącéj afirmatywy.
    Książę pochylił się nieco, ukłonem tym wyrażając podziękowanie... a właśnie że wnoszono herbatę i ruch ustępujących przed tacą osób dozwalał zmienić miejsce, usunął się w głąb' nieco.
    Tu złota i złocona młodzież skwapliwie się zaczęła cisnąć dla otarcia o tego szczęśliwego