Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Roboty i prace.djvu/25

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    który zaraz rozpoczął coś mówić ze schylonym nad książką pocichu
    Dyrektor-artysta, który ostatniéj rozprawy był niemym tylko świadkiem, ręce włożywszy w kieszenie zwolna wyszedł z koła rozmawiających i począł przez szkiełko przypatrywać się staréj filiżance saskiéj stojącéj na konsoli. To go uwolniło od ciężkiéj dlań polemiki.
    Hrabina, która szczególniéj zdawała się zajmować kuzynkiem, gdyż między nią a młodym gościem zachodziło jakieś odległe pokrewieństwo, zagadnęła go o gusty i upodobania.
    Zwykła była zawsze mówić aksyjomatami, i tym razem więc rozpoczęła od argumentu niezbitego.
    — Nie rozumiem człowieka, szczególniéj młodego, — odezwała się poprawiając i wyciągając swe Cluny..., którym się przypatrywała ze stron różnych — nie rozumiem człowieka bez jakiegoś celu, upodobania, bodajby fantazji. Jakżeby żyć nie kochając, nie lubiąc, nie zajmując się niczém..... Cóż książę lubisz szczególniéj?
    To pytanie a tout portant, od kogo innego byłoby może nieprzyzwoitém i natrętném. Od poważnéj kuzynki mogło pochodzić za gorliwe zajęcie się wielkich nadziei młodzieńcem.
    Nim się zebrał na odpowiedź, książe przez chwilę patrzał z uwagą w głębiny swego kapelusza, który trzymał w rękach.
    — Niezmiernie trudna odpowiédź, — rzekł po namyśle. — Mam za zasadę wstrzymywać się od