Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/287

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


się razy zawiodłem, którego nadzieje tak są próżne i znikome“.
Taka być powinna miłość poety, żeby była stała, marzenie dalekie, czyste, anielskie, w któremby nie było innego nad dziecinny uścisk, jeden pocałunek niewinny, wiele westchnień, łez, zapału, ciągłe przeciwności i bole. Bo miłość cierpieniem podnosi się w niebo, nasyceniem opada na ziemię i rozbija się o nią.
Z poetów-malarzy nie wiem czy kto w życiu energicznejszy i żywszy rozwinął charakter od Salvatora Rozy. Próżno go ojciec przeznaczał na prawnika; namiętnie do sztuk powołony, a mianowicie do malarstwa, ubogi, nieznajomy długo, nie stracił w przeciwnościach zapału do swojej sztuki, do której się urodził. A prócz pędzla niewdzięcznego, który mu długo odmawiał sławy i pieniędzy, tyle miał zbytku życia i zapału w duszy, że je wylewał jeszcze w poezję, w muzykę, — któremi tłumaczył naprzemian tłumne, płomieniste, dziwaczne myśli swoje. — Lecz nieznajomemu trudno się było mierzyć ze sławnymi malarzami, trudno się było wsławić i dać ocenić; sponiewierany w tłumie, usiłował się z niego wydobyć roku 1639 na karnawale w Rzymie. Tu wystąpił jako uszczypliwy następca Paskwinów i Marforjów pod maską Formiki i Coviella z dowcipnemi żartami i satyrą. Trzeba wiedzieć, co to jest karnawał w Rzymie, żeby