Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


któremi karmił duszę niespokojną i nienasyconą poety, wszystko co czynił, pełne było myśli o Laurze. I co dziwniesza ani lodowata teologja, nad którą pracował, ani polityka, ten szkielet, na którym świat wisi, nic go nie wyprowadziło z czarodziejskiej krainy marzeń o miłości i Laurze. Wierny jej do końca, po jej śmierci wdział kaptur mniszy i skończył życie w klasztorze. — Oto są własne jego słowa, które smutny pisał już o Laurze, nie jako poeta, lecz jako historyk swojej miłości:
„Laura świetna tylą cnotami, którąm często w wierszach moich opiewał, pierwszy raz oczom się moim ukazała, dnia 6. kwietnia, w kościele więtej Klary w Awinjonie. Byłem wówczasś młody jeszcze. W tem samem mieście, tego samego dnia, o tej samej godzinie roku 1348 gwiazda Laury zagasła na niebie. Byłem wówczas w Weronie, o mojem nieszczęściu nie wiedząc. Ta kobieta tak piękna i tak czysta, została pochowaną tegoż dnia, po nieszporach, w kościele Karmelitów w Awinjonie. Wróciła do nieba, które ją tylko pożyczyło ziemi. Dla smutnego wspomnienia tej straty tak bolesnej, zapisałem ją na tej księdzie z radością i goryczą. Śmierć Laury jest dla mnie przepowiednią, że i ja długo żyć nie będę; teraz gdy się węzeł mojego życia rozerwał, mam nadzieję w Bogu, że łatwo mi będzie wyrzec się tego świata, na którym tyle