Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/285

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lebkami dzieci, nad szarym domowym horyzontem, ona zawsze była młodą i piękną dla Petrarka. Dziwili się zimni ludzie, widząc twarz jej wybladłą, dziwili się bardziej jeszcze, gdy ziemia pokryła Laurę: — Petrark kochał zawsze.
Lecz posadźmy go z Laurą w jednym domu, u jednego stołu, rzućmy koło nich zamęt drobnostek życia, starania i myśli o dzieciach, o domu, o jadle, napoju; kaźmy im przemyślać o zimnym i suchym mechanizmie życia, zbliżmy ich tak, aby slę widzieli ciągle, urok zgaśnie i miłość ustanie.
I jakaż to była miłość! kiedy Petrark kochał choć ta Laura, co ją wzbudzić umiała, nie była jej warta! Poeta poświęcił jej życie, ona nic jemu, mąż zazdrośny, dziwaczny, nudny, więcej u niej jeszcze znaczył, niż nieśmiertelny Petrark, który jej ofiarował serce, duszę, życie i nieśmiertelność swoją. Szesnaście lat unikała od niego, szesnaście lat nowicjatu jego sławy, aż do uwieńczenia w Kapitolu. Wówczas dopiero, kiedy połowa tego wieńca mogła spaść na jej skronie, przestała od niego s ronić i pierwszy może uśmiech dała mu za cierpień tyle, uśmiech próżności za zły nieśmiertelnego przywiązania! o! przeklęta kobieta! chciała się sprzedać, czekała tylko, aby miał czem zapłacić!!
Cale życie Petrarka, pobyt na dworze króla neapolitańskiego Roberta, jego poselstwa, podróże,