Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kołnierz szamocącego się i krzyczącego, wypchnął za drzwi. Potem usiadł przy kominie, wziął książkę i płakał nad nią.
Burcząc i łając Alfred zbiegł ze schodów, siadł na konia i pojechał. Nazajutrz ojciec mówił, że się wybrał na nową podróż do Szwecji.




XXI.
Wyjazd.

Nie chcę cię trzymać przeciw twojej woli.
Kochanowski, Ks. I. VI.

Po tym wypadku każdy pojmie, jaka była zgoda w domu, jakie zaufanie; znikły i te słodkie chwile, które wprzódy choć rzadko rozjaśniały czasem szary horyzont małżeński.
Łucja dumna, bo jej się zdawało, że była niewinną, Gustaw dumny, bo obrażony, rzadko się z sobą schodzili, rzadziej mówili do siebie, z początku oziębli, potem się znienawidzili. Łucja nudziła się bardziej niż kiedykolwiek, szukała zabaw i oświadczyła nakoniec mężowi, że chce do wód jechać.
— I owszem, — a dokądże to?
— Do Baden. — Zimę przepędzę w Wiedniu.
— Bardzo dobrze!