Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bo Gustaw widząc, że Łucja o nim nie myśli, myślał sam o sobie, i zaczynał więcej kochać siebie, a ona od samego początku o sobie tylko myślała, siebie tylko kochała, dla siebie poszła za niego.
— Człowiek — pisał Gustaw przy końcu roku w swoim dzienniku — człowiek zawsze się myli w rachubie na ludziach, z którymi żyć musi. Jeżli dobiera charaktery przeciwne swemu, dręczy się ich niezgodnością, narzeka na niezrozumienie; jeźli wybierze podobnych sobie — prędko go znudzą błędy ich, wprzódy jeszcze w sobie widziane — zabije go monotonja. — W pierwszym razie często nie dość ludzi rozumie, w drugim rozumie ich nadto, w obu przypadkach dręczyć się musi. Gdyby mu jednak zostawiono wybór, aby uniknąć jednostajności, pierwszeby obrać powinien. Dwa tony mogą być różne i zgodne w jednym akordzie, jednakowe zlewają się w jeden i nic nie stanowią. O! życie! jakaż to zagadka!