Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pan Karol.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiedz! wielka to była moja przyjaciółka, bywało zawsze razem chodzili kąpać się, a wodą na siebie pluskali!
— Poszła, odpowiedział Gustaw, który śmiało kłamać postanowił, z rozmowy zmiarkowawszy łatwowierność i głupstwo panny Hermenegildy — poszła za blizkiego kuzyna Króla Szwedzkiego.
— Oto! musiał być bogaty, dalibóg, i pewnie jéj całą fortunę zapisał, a bardzo był bogaty?
— Niezmiernie! tak jak mój brat; zapisał jéj wszystko co miał, i więcej nawet niż miał.
— A fi! ot to szczęśliwa! I ona jego miłością kochała?
— Tak kochała, rzekł Gustaw, że słyszę, kiedy szli do ślubu, to płakała gorzkiemi łzami.
— Płakała! mój ty miły Boże! Da! już to tak zwyczajnie, panny wszystkie, po utracie niby stanu panieńskiego i niewinności. To i ś. p. wieczne odpocznienie prababka wuja mojéj matki, to mówią, że — Ale, ale, a panna Narcyssia Żmigajłowiczówna?
— Także poszła za kuzyna Papieża nieboszczyka.