Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pan Karol.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XIV.
NOWINY ZE ŻMUDZI.


Niema miłości nad tę, którą czujem do przedmiotów, łączących się jakimkolwiek węzłem z przeszłém naszém szczęściem.
Rozumowanie sukcessorów, dzielących
się ruchomościami.

— A kto tam.
— To ja.
— Aha! to ty? a fiż! to ty? a nie pójdziesz precz ode mnie bezbożniku! Wiem już ja o wszystkich twoich sprawkach. Ruszaj z Bogiem, chciałeś mnie uwieść, wszeteczniku! Nie pokazuj się więcéj, nogą u mnie nie postań, bo wybić każę, poszczuję, ze wschodów zrzucę.