Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
191

jakom rzekł, yako ony bywaią co po go ſpodach ſyedzącz, wymówny ſzczebyotliwy, zalotnicy prawie wdziękami ſwymi ſzynkują.
Y ſwiąty on uyrzał w oney wdzięki wſzytki y dziwił ſie im i myſzlą ſzukał ſpoſobu yakoby ich używał, tak go było ono wino odurzyło a Boga zapomniecz dało. Toż kupce i inny owi ludzie yacy byli w goſpodzye na nocleg do konyech ſwych a wielblądziech poſzli, inni po izbyech ſie rozeſzli; a on ſam ſwiąthy z goſpodynią zoſtał, czem jeſzcze ſmielſzy, a prętſzy do grzechu a złego ſtał ſie.
A nareſcie, ſkuſzony ſam od czarta, ſkuſił y ſam niewiaſthe do wielkiego grzechu pieniędzmy, który mu był dał