Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
190

Y poſzła ona kobieta y przynioſła mu go, dobrego a najlepſzego.
Owoż kiedy hippokrat ów z żołądka do głowy mocno ſkutkować a burzyć ſie począł, yako to więc u tych bywa, co ſame wode piją; ſwyat yakoby inſzy ſtanął przed oczyma yego, ze wſzyſtką Mammony pieknoſcią, y zagaſłe w ſercu puſtelniczym żądanya a myſli, yakoby cudowną moczą ſzatańſką z korzenia odroſły. A tak pijąc ulubował ſobye już piańſtwo i co z początku mimo ſwey woley czynił, to już kończył z ochotą y roſkoſzą, aż drugi dzban onego przednyego wina podacz rozkazał.
Tym czaſem ona goſpodyni kręciła ſye po izbie. A była młoda y hoża niewyaſta