Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
189

jeno płaci. Yedni rozprawyali o oſzukańſtwiech, drudzy o innych wszeteczeńſtwiech ſwoich, yako prawi yawnogrzeſznicy, inni bawili ſie z nyewyaſtami fraucymeru S. Marka[1] a wſzyſtko ſie dzyało tak ſzkaradnie iż ſie ſerce ſwiąthemu pustelniczkowi na on wydok wzdrygało. Y chcyał był nawracać oną zgraye, lecz wſpomniawſzy yż y ſam nie był wolen grzechu, a przyſzedł aby go popełnił, ſiadł a milczał. Aż póyrzawſzy na ſzaty yego nadeſzła k niemu goſpodyni domu młoda a chędoga białogłowa, pytając czegoby pragnął. A on rzekł:

— Wina.

  1. Wyrażenie współczesne, niewiadomego pochodzenia.