Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sztellan zwrócił się ku Xiężnie, którą zbadawszy wejrzeniem, rzekł:
— Mościa Panno, dochodzicie WMPanna lat słusznych i rozstajecie się z dzieciństwem dzięki Bogu, skończycie oto szczęśliwie rok szesnasty w Lutym — Jest za co Panu Bogu podziękować.
— I Wam, odpowiedziała Xiężna, którzyście opiekę nad siérotą mieli.
— Czyniliśmy do czego nas, mego ś. p. brata Starostę i mnie rodzic Wasz zacny zobowiązał. Czyniliśmy to z całego serca i duszy, myśląc o dobru Waszém i pomyślności.
— Umiém też i potrafię Wam, jak ojcu być wdzięczna, odrzekła Xiężna.
— Ufając téj Waszéj wdzięczności i dobremu Waszemu sercu, odzywam się do Was, mówił daléj Kasztellan, jako już dorosłéj i statecznéj niewiasty, która wkrótce da Bóg dójdzie lat pełnych. Posłuchajcie mnie. Nigdym z Wami jeszcze nie mówił o sprawach ważniejszych, bom w Was szanował szczęśliwy wiek dziecinny, którego nie godzi się mącić i zasępiać. Dziś, jeśli Wam co niemiłego powiém,