Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Xiężna Pani oczekuje na JW. Pana na górze.
Kasztellan skinął głową i poszedł nieukontentowany. Dał znak ręką służbie, aby pozostała na dole, i sam jeden, przeszedłszy schody, otworzył drzwi wielkiéj sali, w któréj na niego oczekiwała Zofja Olelkowiczówna Xiężna Słucka.
Sala ta z oknami od ulicy Wielkiéj była cała ubrana w portrety i obrazy, ogromny pająk zwieszony ze stropu ją zdobił. Kilka weneckich w srébrnych ramach zwierciadeł, zégar stojący, wysokości kilku łokci, w skrzynce ozdobnéj szklannéj, zapełniały miejsc resztę. Dokoła długim rzędem stały krzesła z kręconemi nogami białe ze złotém, stoły marmurowe w postumentach, których nogi wyobrażały delfiny, gryfy i sfinxy skrzydlate.
Xiężna stała wpośrodku gdy wszedł Kasztellan. Była to blada, wysmukła blondynka, z jasnemi oczyma, smutną twarzą i wzrokiem, z usty blademi. Okrywała ją suknia z grubéj ciemnéj materji fałdzista, oszyta forbotami, z ogonem wlokącym się po ziemi. Włos jéj na wierzchu głowy był zebrany i bogatą