Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Kordecki tom I.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


two niepokonane. Dies albo notanda lapillo, dzień szczęśliwy mi i pamiętny, w którym w szeregi obrońców tego miejsca totum per orbem wsławionego, zapisać się mogę. Adsum, ojcze przewielebny, acz czuję, że wzywając mnie, wielki zaszczyt małemu uczyniłeś człowieczkowi. Za jedno tylko zaręczyć i poprzysiądz mogę, że jeśli się Bogu podoba, powołać nas ad arma: pallor in ore, mucies in corpore nie postaną, a męztwo pobożność, pobożność męztwo krzepić i umacniać będzie. Tak jest, si totis campis fulcerint hostium signa, my z garścią inpavidi staniemy przeciwko nim, a głos twój przewielebny Przeorze! będzie nam fax et tuba do szczęśliwéj wiktorji i tryumfów.

Tempus erit nec enim me fallunt omina quando.

......Byłby mówił dłużéj zapewne, ale xiądz Kordecki widząc już na co się to zanosi, uściskał go zaraz, zagadał i zapoznał z panem Czarnieckim. To poznanie o mało nowéj nie sprowadziło oracji, bo pan Miecznik, brata sławnego Kasztelana Kijowskiego chciał godnie powitać i począł już:
— Kogoż to oglądają szczęśliwe oczy moje?...
Ale mu nie dano dokończyć, wmieszali się