Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Kordecki tom I.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przytomni i na chwilę markotnego z przerwanego wylewu elokwencji, wiedziono do przeorskiéj celi, gdzie lekki posiłek wieczorny był już przygotowany. Nie wszyscy zebrali się tu goście, kilku tylko przedniejszych, resztę zaś ojciec podprzeor i inni, traktowali w refektarzu poufaléj i dla nich samych miléj, bo jakkolwiek wszyscy byli bracia szlachta, ale panowie Zamojski i Czarniecki, jeśli nie re to nomine trochę imponowali.