Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ty, oszuście! bezbożniku! libertynie! wybuchnęła jéjmość w salopie. Czy wiesz ty, co nieboszczyk mój mąż mówił, jaka kara na tych w Statucie, co dziewczęta uwodzą? Ha! a udawałeś skromnego! niewinny jak baranek! Sto rózek dziewczynie! a wasan pamiętaj, żeby tu twoja noga nie postała! Wiesz, co w Statucie napisano: nos, uszy, ręce i nogi obcinają! Chodźże no wasanna! —
Wzięła ją za rękę, ona się opierała, Pan Antoni stanął groźno i odezwał się do jejmości:
— Wasani nie masz żadnego prawa do téj dziewczyny; ja jestem jéj opiekunem przez ojca naznaczonym, ona tu dłużéj być nie może. Chodź, Ma-