Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/82

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czerep bez duszy, świadek tylu wypadków, który mi o sobie nic więcéj powiedzieć nie umiał, tylko, że w szczękach były zęby, w dziurach oczy, a na tych oczach tyle łez!!
W tych to marzeniach doszedłem, przekonałem się, wbiłem sobie, że ta głowa jest głową kobiéty. Byłbym dał miljony, gdybym je miał, żebym mógł wiedzieć choć jedną myśl, która przeleciała przez ten czerep, w który ja teraz puszczam dym z fajki i patrzę jak się przez oczy i gębę wije kłębami. Czasem też gorzko zasmucam sam siebie, myśląc, że to głowa jakiéj donny kucharki, która za życia tak była pusta, jak teraz. Lubię jednak marzyć sobie, że w tych dziurach siedziały śliczne oczy niebieskie, na téj