Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wierzcie mi, Panowie! niéma szczęścia, jak w niebieskich migdałach — urojenia tak są roskoszne, tak rozmaite, tyle blasku użyczają rzeczywistemu życiu naszemu!
Dowodem tego ja sam jestem; ja, co żyjąc lat niewiele na świecie, marzeniem przebiegłem wieki, byłem, jak mi się zachciało, dzieckiem, starcem, kobiétą, monarchą, węglarzem, stawiłem się w najrozmaitszych położeniach, zmyślałem sobie coraz dziksze roskosze i cierpienia, aby onym doświadczyć i zbadać je w samym sobie. Byłem jeszcze mały i głupszy jeszcze trochę jak teraz, a już uczyłem się marzyć o niebieskich migdałach. Pamiętam, jak raz w szkołach, klęcząc za karę pod piecem w czapce z ośle-