Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pod jéj stopami; lecz jakem się zdziwił, uczuwszy na plecach moich i głowie lekką jéj stopę! Przeszła — wstałem; rzuciła mi pieniądz i śmiała się szalona. Ach! jakem żałował, żem się położył pod stopy posągu bez duszy! Nie tknąłem pieniądza, rzuciłem się w rynsztok i leżałem rozpaczający i gniewny.
Zanurzyłem twarz w wodę, chciałem się zalać — nie mogłem.
Takiém to życiem przeżyłem długie lata cierpień, a w każdym roku była cała wieczność męczarni; potém pod kupą śmieci znalazłem skarb rzucony tam przed kilką wiekami, w gruzach rozbitego domu, i przy téj bryle złota stałem się inszym człowiekiem.