Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kich jéj brudów; a zresztą, to nie w mocy naszéj. —
Wszedł trzeci.
— Dzień dobry. Co tam słychać? —
— Same głupstwa. —
— To, widzę, jak zawsze i jak wszędzie. —
— Spotkałem Pana B., mówiliśmy o tobie. Wielce ci ma za złe, żeś w twoim Zygmuncie tak brzydko wystawił Jezuitów. —
— Doprawdy? Wiktorze! zagraj nam uwerturę z Fra-Diavolo, albo co z Nieméj, albo co chcesz. —
— Doktorowie także gniewają się. —
— A! więc i oni? —
— I oni. Akademicy za swoich braci z 1639 r. w kościele Ś.-Michalskim wystawionych. —