Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Trzebaż było ziemskiemu uczuciu wmięszać się w tę sprawę! Głos Rosy, ten głos, któremu równego nigdy nie słyszałem, który mię przenosił w nieznane kraje marzeń, który mi przypominał harmonją nieba słyszaną wprzódy, niżelim się urodził, głos ten, dla którego mały muzyk poślubił Rosę, równic go jak ja ceniąc, pozbawił mię rozumu i czucia — zakochałem się w niéj, ale nie tak, jakbym kochał dziéwczę, któreby mię zwiodło wzdętą piersią wpół-rozwinioną, mdlejącém okiem, uśmiechem, wejrzeniem — w Rosie kochałem głos tylko. Gdybym mógł głos jéj tylko słyszeć zawsze, mieć przy sobie, gdyby jéj głos dochodził mego ucha na każde żądanie, resztę wdzięków pię-