Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


późno w noc rozstali, z przyrzeczeniem jak najczęstszych odwiedzin.
Ten tylko pojmie roskosze moje w tych chwilach pamiętnych, kto pożerany jakiémkolwiek uczuciem, nie mógł się z niém wylać długo i znalazł nareście duszę podzielić je gotową! Ach! niéma męczarni sroższych nad odosobnienie uczuć, nad różnicę tak wielką w zdaniach i myślach z ludźmi, iż się z niemi porozumieć, zgodzić nie możemy! niéma roskoszy nad znalezienie serca i duszy, mogących zdanie nasze, uczucia podzielać!
Jakżeśmy byli szczęśliwi w tych godzinach zachwycenia, kiedy zapominając o całym świecie, wzniesieni nad wszystko co nas otaczało, dni całe boskiéj poświęcaliśmy muzyce.