Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w najgorszym razie Neuburga — o Kondeuszu zaś ani słuchać nie chcieli.
Dano znać naszemu panu w porę że Pacowie ze swym kandydatem do koła pojechali... gdy po ogrodzie Kazimirowskiego pałacu z francuzkim posłem się przechadzał. Słyszałem jak się odezwał do biskupa.
— Bądźcie spokojni, ja też jadę do Koła, rakuszanina nie dopuścimy nigdy.
Siadł zaraz na koń i popędziliśmy na Wolę.
Nigdym miasta jeszcze nie widział w takim popłochu jak dnia tego, sklepy zamykano, w niektórych domach też wrota stały zaparte, żydzi się wynosili — kupy zbrojne zewsząd zdążały na Wolę, zdawało się że przyjdzie do starcia i krwi rozlewu,
Gdyśmy z Hetmanem i niewielką garścią przybyli pod Szopę, ruch między Litwą wszczął się taki, jak gdyby na raz i na naszych rzucić się chciała. Ale biskup Tzebicki zaintonował Veni Creator — i wszyscy musieli mu wtórować, a przez ten czas i poostygali nieco, rozważywszy co z rozruchu wyrosnąć może.
Natychmiast potem Województwa się rozdzielać poczęły i stawać pod chorągwiami, a Hetman przy ruskim się umieścił... obok przyjaciela swego Jabłonowskiego. — To była godzina rozstrzygająca i myślę że na nią Wojewoda liczył...
Podniósł tedy głos bardzo śmiało i wymownie, a nadewszystko gorąco, tak że i słuchającym serca się rozgrzały...
O Neuburgu mowy być nie może — mówił, Lotaryngski rakuskim jest kandydatem, niechcemy go... ja głosuję przeciw... — Przeciwko mianowaniu Kondeu-